Czy matka karmiąca piersią powinna mieć pierwszeństwo w kolejce do lekarza?
Czy matka karmiąca piersią powinna mieć pierwszeństwo w kolejce do lekarza?
Nie minęło pół roku od narodzin Gabrysia, a zaliczyliśmy SOR
już 4 razy - najpierw wypadki starszaków, potem mąż, a teraz ja. Kto był na
SOR, ten wie, że trzeba mieć dużo cierpliwości i jeszcze więcej czasu. Jeśli
nic Cię nie boli, to w zasadzie nie ma problemu, można siedzieć i do wieczora.
Gorzej jeśli w domu czeka karmione piersią niemowlę, zwłaszcza w pierwszym
półroczu życia, czyli w rekomendowanym okresie wyłącznego karmienia piersią…
Nie ma przepisu, który przyznawałby matkom karmiącym
piersią pierwszeństwo przyjęcia np. przez lekarza, w laboratorium, czy – w
miarę możliwości - na SOR. Chodzi o możliwość wejścia do gabinetu przed
innymi osobami czekającymi tego samego dnia. Nie są mi znane tego typu
regulacje wewnętrzne ani dobre praktyki w placówkach. W każdym razie takie
rozwiązanie byłoby pożądane i uzasadnione przynajmniej w odniesieniu do
karmiących piersią matek niemowląt do 6 m.ż., czyli w zalecanym okresie
wyłącznego karmienia piersią, co najmniej z następujących powodów:
Ø
Czas
oczekiwania na wizytę bywa naprawdę długi – zwłaszcza, gdy pacjenci umawiani są w blokach czasowych.
Do tego dochodzi czas trwania samej wizyty oraz dojazdu. W praktyce oznacza to
często wielogodzinną nieobecność matki.
Ø
Czekanie
z niemowlęciem w przychodni lub szpitalu wiąże się z ryzykiem infekcji – szczególnie u tych
najmłodszych dzieci.
Ø
W
pierwszym półroczu życia mleko matki jest jedynym pokarmem niemowląt karmionych
piersią, a
przygotowanie „zapasu” nie zawsze jest możliwe lub łatwe, zaś podanie mleka
modyfikowanego powinno być ostatecznością, zwłaszcza w okresie wyłącznego
karmienia piersią.
Ø
Niemowlęta
karmione piersią są karmione „na żądanie”, co sprawia, że dłuższa rozłąka jest logistycznie trudna i
zwyczajnie stresująca.
Z drugiej strony – pojawia się pytanie: jak zweryfikować
takie uprawnienie i ograniczyć ryzyko nadużyć?
Każde rozwiązanie, które przychodzi mi do głowy
(oświadczenie, zaświadczenie, „dowód w naturze”), ma swoje wady. Ciekawa jestem
Waszej opinii: czy takie uprawnienie powinno zostać wprowadzone, a jeśli tak,
to na jakich zasadach? Jakie są Wasze doświadczenia w tym zakresie?
PS Jak się skończyła moja przygoda z SOR? Nie miałam
wyjścia, pojechaliśmy z niemowlakiem. Na szczęście tego dnia było mało ludzi, a
moje prośby o potraktowanie mnie priorytetowo spotkały się z życzliwością, choć
nie wiem, czy faktycznie pomogły w praktyce. W każdym razie po ok. 3 godzinach
pędziliśmy już po sprzęt do złamanego palucha.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Anna – Wasz prawnik laktacyjny


Komentarze
Prześlij komentarz