Czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? Refleksje po hospitalizacji mojego dziecka
Czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią?
Refleksje po hospitalizacji mojego dziecka
O hospitalizacji dziecka karmionego piersią lub
karmiącej piersią mamy pisałam już kiedyś na łamach „Kwartalnika Laktacyjnego”,
głównie z perspektywy prawnej. Niestety, wiele z poruszonych wówczas problemów
pozostaje aktualnych również dziś. Przekonałam się o tym podczas niedawnej
hospitalizacji mojego najmłodszego dziecka. Nasz pobyt w szpitalu zbiegł się z
rozpoczęciem Światowego Tygodnia Karmienia Piersią, dlatego postanowiłam wrócić
do tego tematu – tym razem przede wszystkim z perspektywy mamy.
Z każdym z moich dzieci w wieku niemowlęcym
trafiłam do szpitala – raz jako pacjentka, dwa razy jako mama hospitalizowanego
dziecka. Każda z tych hospitalizacji skłaniała mnie do podobnych pytań: czy
polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? A szerzej – czy są
przyjazne małym dzieciom?
Nie chodzi wyłącznie o samą możliwość karmienia
piersią, która zresztą - co do zasady - nie powinna być kwestionowana. Mam na
myśli przyjazną, wspierającą atmosferę i warunki pobytu – przyjazne nie tylko
karmieniu piersią, ale także dziecku.
🌙 Bezpieczny odpoczynek mamy i dziecka
Dla mnie szczególnie trudne były noce.
Synek, jak wiele niemowląt karmionych piersią, bardzo często budzi się na
karmienia i nie chce spać sam. Każda próba odłożenia do szpitalnego łóżeczka
kończyła się awanturą. Miałam więc do wyboru – nie spać, tylko nosić dziecko i
próbować odkładać albo próbować zdrzemnąć się z nim na wąskiej leżance (w
pozycji półleżącej, z dzieckiem na mnie...). Na szczęście leżanka była niska i
udało mi się zabezpieczyć ją przed upadkiem dziecka, ale nie wszystkie mamy
mają taką możliwość. Zresztą
przepisy nadal nie gwarantują opiekunowi hospitalizowanego dziecka łóżka lub
leżanki w pokoju dziecka…
Jak pogodzić bezpieczeństwo z realiami życia z
niemowlęciem? Dla wielu matek karmiących piersią możliwość
karmienia na leżąco ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w nocy i gdy karmień jest
dużo. Jeżeli jedyną alternatywą jest zaśnięcie z dzieckiem na krześle lub
wąskiej leżance albo całkowity brak snu przez kilka dób, trudno mówić o
bezpieczeństwie…
🧸 Bezpieczna przestrzeń do bycia dzieckiem
W naszym przypadku dużym wyzwaniem okazał się
także brak bezpiecznej przestrzeni do raczkowania, tak bardzo potrzebnej, kiedy
synek już poczuł się dobrze. Bałam się puścić go na szpitalną podłogę - w tym
wieku wszystko przecież trafia do buzi…
Rozumiem, że szpital to miejsce leczenia, a nie
sala zabaw i że bezpieczeństwo epidemiologiczne jest priorytetem. Ale może
dałoby się stworzyć bezpieczną przestrzeń dla najmłodszych pacjentów, z której
– po ocenie lekarza – mogłyby korzystać dzieci, u których nie ma przeciwwskazań
epidemiologicznych? Czy w ogóle byłoby to organizacyjnie możliwe?
🏠 Hospitalizacja szpitalno-domowa?
Zastanawiam się nad jeszcze jedną rzeczą. Jeśli
dziecko nie wymaga już leczenia ani całodobowej obserwacji, a pozostaje jedynie
kontrola badań następnego dnia – czy naprawdę musi przez ten czas przebywać w
szpitalu? Czy w niektórych – indywidualnie ocenianych - przypadkach nie można
byłoby wrócić z dzieckiem do domu i przyjechać rano na badania kontrolne? Jestem ciekawa, jak wygląda to
w innych krajach i czy ktoś z Was spotkał się z takim rozwiązaniem.
🤱 Karmienie piersią
A wracając do samego karmienia piersią... Lekarze wyglądali na mile
zaskoczonych, że karmię piersią, nie usłyszałam ani jednej negatywnej uwagi.
Jedna z lekarek powiedziała nawet, że karmienie piersią to inwestycja w zdrowie
dziecka. To bardzo cieszy. Jednocześnie miałam poczucie, że wiedza personelu
medycznego na temat karmienia piersią, wartości mleka matki i potrzeb starszego
niemowlęcia karmionego piersią nadal pozostawia sporo do życzenia...
Lekarze
byli zaskoczeni, że dziewięciomiesięczne niemowlę podczas wysokiej gorączki nie
jadło i prawie nic nie piło poza moim mlekiem, a mimo to było w dobrej
kondycji. A przecież właśnie w czasie choroby mleko mamy jest często dla
niemowlęcia najważniejszym, a czasem jedynym źródłem płynów i energii oraz
naturalnym wsparciem organizmu w walce z infekcją. Niektóre pielęgniarki były
jednak zaniepokojone i powątpiewały, czy moje mleko mu wystarcza. Dziwiły się
też, że tak często ssie pierś i że jego kupki nie przypominają kupek dziecka
jedzącego pokarmy stałe, a on przecież z powodu choroby był wówczas wyłącznie
„na piersi”…
💬 Pytania do Was
Na koniec chciałabym Was zaprosić do dyskusji.
Jeśli byłyście z dzieckiem w szpitalu:
🔹 Czy
doświadczyłyście przyjaznej karmieniu piersią atmosfery? Jak personel reagował
na fakt, że karmicie piersią? Czy mogłyście liczyć na wsparcie lub pomoc w
karmieniu piersią?
🔹 Jak oceniacie
warunki pobytu rodzica z dzieckiem?
🔹 Czego
najbardziej Wam brakowało?
🔹 Co warto
byłoby zmienić?
🔹 A może znacie
rozwiązania z innych krajów, które warto byłoby wprowadzić również w Polsce?
Bardzo jestem ciekawa Waszych doświadczeń i
przemyśleń. 😊
Pozdrawiam Was serdecznie!
Anna – Wasz prawnik laktacyjny


Komentarze
Prześlij komentarz