Strona informacyjno-edukacyjna poświęcona ochronie prawnej karmienia piersią i nie tylko, prowadzona przez certyfikowaną promotorkę karmienia piersią (PKP), doktor nauk prawnych Annę Koronkiewicz-Wiórek, głównie w celu popularyzowania karmienia piersią, zwiększania świadomości prawnej społeczeństwa w tym obszarze, niemedycznego wsparcia w laktacji i działań na rzecz większej ochrony prawnej karmienia naturalnego.

Czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? Refleksje po hospitalizacji mojego dziecka

 

Czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią?

Refleksje po hospitalizacji mojego dziecka


O hospitalizacji dziecka karmionego piersią lub karmiącej piersią mamy pisałam już kiedyś na łamach „Kwartalnika Laktacyjnego”, głównie z perspektywy prawnej. Niestety, wiele z poruszonych wówczas problemów pozostaje aktualnych również dziś. Przekonałam się o tym podczas niedawnej hospitalizacji mojego najmłodszego dziecka. Nasz pobyt w szpitalu zbiegł się z rozpoczęciem Światowego Tygodnia Karmienia Piersią, dlatego postanowiłam wrócić do tego tematu – tym razem przede wszystkim z perspektywy mamy.

Z każdym z moich dzieci w wieku niemowlęcym trafiłam do szpitala – raz jako pacjentka, dwa razy jako mama hospitalizowanego dziecka. Każda z tych hospitalizacji skłaniała mnie do podobnych pytań: czy polskie szpitale są przyjazne dzieciom karmionym piersią? A szerzej – czy są przyjazne małym dzieciom?

Nie chodzi wyłącznie o samą możliwość karmienia piersią, która zresztą - co do zasady - nie powinna być kwestionowana. Mam na myśli przyjazną, wspierającą atmosferę i warunki pobytu – przyjazne nie tylko karmieniu piersią, ale także dziecku.

🌙 Bezpieczny odpoczynek mamy i dziecka

Dla mnie szczególnie trudne były noce. Synek, jak wiele niemowląt karmionych piersią, bardzo często budzi się na karmienia i nie chce spać sam. Każda próba odłożenia do szpitalnego łóżeczka kończyła się awanturą. Miałam więc do wyboru – nie spać, tylko nosić dziecko i próbować odkładać albo próbować zdrzemnąć się z nim na wąskiej leżance (w pozycji półleżącej, z dzieckiem na mnie...). Na szczęście leżanka była niska i udało mi się zabezpieczyć ją przed upadkiem dziecka, ale nie wszystkie mamy mają taką możliwość. Zresztą przepisy nadal nie gwarantują opiekunowi hospitalizowanego dziecka łóżka lub leżanki w pokoju dziecka…

Jak pogodzić bezpieczeństwo z realiami życia z niemowlęciem? Dla wielu matek karmiących piersią możliwość karmienia na leżąco ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w nocy i gdy karmień jest dużo. Jeżeli jedyną alternatywą jest zaśnięcie z dzieckiem na krześle lub wąskiej leżance albo całkowity brak snu przez kilka dób, trudno mówić o bezpieczeństwie…

🧸 Bezpieczna przestrzeń do bycia dzieckiem

W naszym przypadku dużym wyzwaniem okazał się także brak bezpiecznej przestrzeni do raczkowania, tak bardzo potrzebnej, kiedy synek już poczuł się dobrze. Bałam się puścić go na szpitalną podłogę - w tym wieku wszystko przecież trafia do buzi…

Rozumiem, że szpital to miejsce leczenia, a nie sala zabaw i że bezpieczeństwo epidemiologiczne jest priorytetem. Ale może dałoby się stworzyć bezpieczną przestrzeń dla najmłodszych pacjentów, z której – po ocenie lekarza – mogłyby korzystać dzieci, u których nie ma przeciwwskazań epidemiologicznych? Czy w ogóle byłoby to organizacyjnie możliwe?

🏠 Hospitalizacja szpitalno-domowa?

Zastanawiam się nad jeszcze jedną rzeczą. Jeśli dziecko nie wymaga już leczenia ani całodobowej obserwacji, a pozostaje jedynie kontrola badań następnego dnia – czy naprawdę musi przez ten czas przebywać w szpitalu? Czy w niektórych – indywidualnie ocenianych - przypadkach nie można byłoby wrócić z dzieckiem do domu i przyjechać rano na badania kontrolne? Jestem ciekawa, jak wygląda to w innych krajach i czy ktoś z Was spotkał się z takim rozwiązaniem.

🤱 Karmienie piersią

A wracając do samego karmienia piersią... Lekarze wyglądali na mile zaskoczonych, że karmię piersią, nie usłyszałam ani jednej negatywnej uwagi. Jedna z lekarek powiedziała nawet, że karmienie piersią to inwestycja w zdrowie dziecka. To bardzo cieszy. Jednocześnie miałam poczucie, że wiedza personelu medycznego na temat karmienia piersią, wartości mleka matki i potrzeb starszego niemowlęcia karmionego piersią nadal pozostawia sporo do życzenia...

Lekarze byli zaskoczeni, że dziewięciomiesięczne niemowlę podczas wysokiej gorączki nie jadło i prawie nic nie piło poza moim mlekiem, a mimo to było w dobrej kondycji. A przecież właśnie w czasie choroby mleko mamy jest często dla niemowlęcia najważniejszym, a czasem jedynym źródłem płynów i energii oraz naturalnym wsparciem organizmu w walce z infekcją. Niektóre pielęgniarki były jednak zaniepokojone i powątpiewały, czy moje mleko mu wystarcza. Dziwiły się też, że tak często ssie pierś i że jego kupki nie przypominają kupek dziecka jedzącego pokarmy stałe, a on przecież z powodu choroby był wówczas wyłącznie „na piersi”…

💬 Pytania do Was

Na koniec chciałabym Was zaprosić do dyskusji.

Jeśli byłyście z dzieckiem w szpitalu:

🔹 Czy doświadczyłyście przyjaznej karmieniu piersią atmosfery? Jak personel reagował na fakt, że karmicie piersią? Czy mogłyście liczyć na wsparcie lub pomoc w karmieniu piersią?

🔹 Jak oceniacie warunki pobytu rodzica z dzieckiem?

🔹 Czego najbardziej Wam brakowało?

🔹 Co warto byłoby zmienić?

🔹 A może znacie rozwiązania z innych krajów, które warto byłoby wprowadzić również w Polsce?

Bardzo jestem ciekawa Waszych doświadczeń i przemyśleń. 😊

 

Pozdrawiam Was serdecznie!

Anna – Wasz prawnik laktacyjny


Komentarze

Fix etykiet blogger - sortowanie po dacie

Copyright © Prawo i Laktacja